znów mam ochotę pisać o Olce, ale tym razem napiszę o sobie;-)

znalazłam wreszcie sensowną dietę, bez dziwnych suplementów, preparatów itp. zdrowa, smaczna, porcje adekwatne do mojego zapotrzebowania kalorycznego. tak więc działam. na razie -3,5 kg, całkiem przyjemny początek. zobaczymy, jak będzie dalej. przede wszystkim uwzględnia to, że trzy razy w tygodniu jadę przez całe miasto w porze obiadowej, a poza tym staram się codziennie zrobić Dzielnemu Mężowi obiad do odgrzania w pracy. no i smakuje Olce:-)

do diety mam plan fitness i powolutku, powolusieńku wprowadzam go w życie. jest nieźle, będzie lepiej, mam nadzieję:-)

za jakiś czas pewnie podzielę się z Wami recenzją. a tymczasem – trzymajcie kciuki:-)