z katarem do kolan i herbatą w kubku – jestem!

piszę bloga od kiedy skończyłam 13 lat. więcej niż pół życia. różne były adresy, różne szablony, różna treść. i przerwy w pisaniu też różne, najczęściej bardzo długie. i ciągle od nowa, bo to nie tak, bo znów troszkę dorosłam i blog stał się jak ukochane, ale przyciasne już buty. niby się je jeszcze założy, ale nogi bolą i uwiera tu i tam.

pamiętam mój pierwszy szablon, zrobiony przez Okashi. ze znalezionym w internecie miśkiem. na blog.pl – bo tam było najładniej:-) a potem drugi od niej. i ten trzeci – wreszcie mój, z udziałem trialowej wersji Photoshopa. potem kolejne.

te pierwsze notki „o życiu, wszechświecie i całej reszcie”. mnóstwo pytań, mnóstwo wątpliwości. szukanie siebie. pierwsze blogowe znajomości, pierwsze przyjaźnie. nie przetrwały próby czasu, niestety. ale ogromnie dużo pozostawiły.

nie jestem już tamtą dziewczyną.

ale dziś już rozumiem, że to nic nie szkodzi. że tak właśnie ma być.

jestem tu i teraz. wciąż sobą, choć inaczej.

Młoda Matko! serdecznie Ci dziękuję za tę dzisiejszą notkę. nie pierwszy to raz dotykasz czegoś ważnego, bliskiego i prowokujesz lawinę myśli i wniosków. dziękuję! tego mi trzeba było!

chciałam znaleźć swój wzór, swoją formę dla tego bloga.

a przecież – jestem. tu i teraz.