wiele zaczętych notek czeka na skończenie, ale ciągle te upały i milion spraw, które też czekają. muszę nauczyć się po prostu siadać i pisać.

tymczasem dziś tak wielka rzecz, że po prostu muszę się podzielić. nocnik!!!

przedwczoraj widzieliśmy się z Asią i Tymkiem, wczoraj z Agą i Kacprem i dziecko nam się zainspirowało faktem, że obaj chłopcy posiadają swoje nocniki i z nich korzystają. z nocnikiem w rączce chodziła za mną i znacząco „mamowała” przy obydwu okazjach;-) mnie z kolei zainspirowały słowa Agi, żebyśmy nie przegapili tego najlepszego momentu.

tak więc pojechaliśmy z panną do sklepu wielkopowierzchniowego;-) pannie został przedstawiony asortyment pięciu dostępnych nocników i panna dokonała wyboru Tego Jedynego. owszem, zależało nam bardzo, żeby Ola sama wybrała, żeby nocnik budził jak najlepsze skojarzenia, był dla niej czymś fajnym, z czego korzystanie łączy się z przyjemnością.

i cieszę się, żeśmy pojechali razem, bo ten żółto-pomarańczowy podobał nam się najmniej, a ona wybrała go niemal od razu, po bardzo krótkiej lustracji pozostałych;-)

od wyjścia ze sklepu tuliła go do piersi jak trofeum, cudem udało się go zabrać na czas jazdy do domu samochodem. w domu od razu chciała go wypróbować, najpierw w pieluszce, po czym chętnie przystała na sugestię zdjęcia pampersa.

i po kilku minutach pierwszy sukces! „mama! śśśśś!”:D

a po kąpieli jeszcze kupka i kolejne „śśśśś”. a najlepsze jest to, że nawet jej nie proponowaliśmy siadania, nie chciałam przesadzać z namowami. Olka sama zażądała posadzenia przed pójściem spać.

nie dzielę skóry na niedźwiedziu – ukochany Tatuś wyjeżdża jutro na tydzień, więc pewnie cały świat będzie zły i wkurzający, a nocnik najbardziej. ale pierwszy krok już za nami.

a córa – odkąd Tata jej powiedział, że nauka sikania i robienia kupy na nocnik to ważny etap w zostawaniu całkiem dużą dziewczynką – puchnie z dumy i cieszy się niesamowicie z samych prób:-) i chyba o to chodzi:-)

(sama wybrała sobie lekturę do nocnika – „Kaczkę dziwaczkę” i zapytana przez Tatę, czy czytanie pomaga jej korzystać z nocnika, odpowiedziała z powagą „Tak. Kaka.”:D – zastanawiamy się, czy „kaka”, oprócz „kaczki”, nie oznacza też „książki”, bo przy późniejszych próbach sięgała też po inne pozycje, również „kaka”.)

nasza coraz większa dziewczynka:-)