dzięki wygranej* w konkursie u Matki Sanepid mieliśmy okazję spędzić kilka pięknych, majowych dni w Pensjonacie Pasja w Karwi – nad morzem!:-) trzeba nam tego było bardzo – odpoczynku od codziennej rutyny i krakowskiego Smoga;-)

ale do rzeczy, czas najwyższy podzielić się wrażeniami z wyjazdu:-)

na_plazy

 

PODRÓŻ: najpierw – słynne Pendolino (więcej praktycznych informacji niebawem), z Krakowa do Gdyni. w Gdyni przesiedliśmy się z pociągu do autobusu i po 1,5 godziny byliśmy już w Karwi.

KARWIA: miejscowość ładna, poza sezonem cicha i przyjemna. niewielkim utrudnieniem była mała liczba otwartych punktów gastronomicznych (ale ten otwarty serwował całkiem zacne jedzenie!), za to niewątpliwym plusem była duża liczba wyjść na plażę, w bliskiej odległości od siebie; można było w każdej chwili wyskoczyć krótki plażowy spacer, przejść kawałek i wrócić do wsi kolejnym wejściem. a kiedy w środku dnia słońce zbyt mocno prażyło, można było schronić się w lesie i pójść na spacer ścieżką równoległą do plaży – nasze dziecko było zachwycone tamtejszym lasem!

PENSJONAT: ogólne wrażenie na plus. widać, że budynek jest nowy, zadbany, czysty, urządzony bardzo przyjemnie. tak samo otoczenie – spokojnie można wypuścić brykającego malucha, żeby sobie pohasał dookoła, zwłaszcza, że za pensjonatem znajduje się plac zabaw na świeżym powietrzu, wysypany piaskiem, z bezpośrednim przejściem do pokoju rekreacyjnego dla rodziców. teren pensjonatu jest ogrodzony.

budynek

plac zabaw

POKÓJ: zajmowaliśmy pokój dwuosobowy – pokój był normalnej wielkości, miejsca było dla nas w sam raz. szafa, przy szafie stoliczek, nad nim tv, pod nim mała lodóweczka, do tego dwa krzesła i jeszcze jeden stoliczek. łóżko małżeńskie, więc Ola mogła spokojnie spać z nami, choć dla naszej trójki kołdra była stanowczo za wąska (nawet we dwójkę musielibyśmy się przytulać;-)). łazienka czysta, zadbana – wielki plus za odpływ liniowy pod prysznicem, woda fajnie spływa od razu pod ścianę, nie stoi w brodziku, co było dla nas ważne, bo dla Olki to był debiut pod prysznicem i chcieliśmy, by było jej higienicznie i wygodnie. mieliśmy pokój narożny z balkonem – duże okno + okno balkonowe, pokój był w bardzo przyjemnych kolorach, jasny, widok z okien bardzo ładny (na jakieś krzaczory i strumyczek, nie na inne domy). minus za „makarony” w oknach – wyglądają bardzo estetycznie, ale młodszy maluch łatwo może się w nie zaplątać i zrobić sobie krzywdę. myśmy nie korzystali, ale wiemy, że dostępne są łóżeczka turystyczne z pościelą (10 zł/doba), wanienki, nocniki, nakładki na toaletę, stołeczki do umywalki, a także małe miedniczki, pomocne np przy kąpieli malucha.

pokój_3

pokój_2

pokój_1

 

łazienka_1

łazienka_2

SALA JADALNA + ANEKS KUCHENNY: sala jadalno-rekreacyjna urządzona pięknie, biało-niebiesko, z kolumnami wyklejonymi kolorowymi muszlami. widać, że ktoś zadał sobie mnóstwo trudu, żeby ją zaprojektować i wyposażyć. duża część wyposażenia pochodzi z Ikei, więc jeśli ktoś też się tam wyposaża (jak my;-)), łatwo poczuje się jak w domu;-) Olce najbardziej podobały się poduszki na fotelach w części rekreacyjnej (uwielbiała je przenosić z fotela na fotel) oraz muszle (widoczne na zdjęciach). jeśli chodzi o część jadalną, miejsca jest dużo, proste, ale ładne krzesła i stoły, 3 ikeowe krzesełka dziecięce do wykorzystania. aneks kuchenny naprawdę dobrze wyposażony – spokojnie da się ugotować i zjeść posiłek, brakuje jedynie piekarnika (ale naprawdę trudno byłoby się go spodziewać w pensjonacie). i może przydałyby się większe kubki na kawę! (w domu mamy półlitrowe;-)). dla dzieciaków dostępna plastikowa zastawa stołowa. duża lodówka – spokojnie można przechowywać w niej jedzenie (a nawet trzeba, lodówka w pokoju chłodzi chyba tylko na słowo honoru. nie, no ok, rzeczy z niej wyjęte nie były cieplejsze niż przed włożeniem. ale zimniejsze też nie.). minus za śmieciowy problem – po dwóch dniach podzlewowe pojemniki na śmieci były przepełnione i właściwie do końca wyjazdu nikt się tym nie zajął.

kuchnia

ORGANIZACJA i OBSŁUGA: i tu wyłania się niewielki, ale jednak problem. z tego, co zrozumiałam teraz (czyli przed sezonem) wszystkimi trzema pensjonatami opiekuje się jedna pani + szefowa. i to jest jednak mało. kiedy przyjechaliśmy ok. 14.30 (czyli nieco po rozpoczęciu doby hotelowej), pocałowaliśmy klamkę i dobrą chwilę spędziliśmy przed drzwiami, dzwoniąc i czekając na odzew. nie doczekaliśmy się. w końcu Dzielny Mąż znalazł na stronie www Pasji nr tel i zadzwonił, miła pani (szefowa?) poinformowała nas gdzie znajdziemy klucz oraz oznajmiła, że wieczorem będzie ktoś z obsługi, żebyśmy się mogli zameldować. po otwarciu drzwi kluczem na drzwiach recepcji zobaczyliśmy karteczkę z informacją o numerze telefonu, ale niestety karteczka nie była widoczna z zewnątrz. niezbyt przyjemny początek – tyle dobrego, że nasze dziecko akurat było wyspane i najedzone i tylko trochę marudziło na czekanie pod drzwiami, a pogoda była dość dobra. podejrzewam, że problem śmieci jest spowodowany tym samym brakiem obsługi na stałe. trochę mnie to niepokoi, bo nie bardzo wiem, jak mogłyby być rozwiązywane na bieżąco jakieś problemy czy awarie, jeśli osoba odpowiedzialna za pensjonat nie jest obecna cały czas. nie każdy musi mieć z sobą telefon/mieć pieniądze do wykorzystania na rozmowy. wyjeżdżając również nie mieliśmy komu oddać klucza do pokoju i musieliśmy kontaktować się telefonicznie.

POKÓJ DLA DZIECI: cudowny pomysł! na parterze znajduje się pokój do zabaw dla dzieci. przy drzwiach informacja, że dzieci i rodzice mają zdjąć buty przed wejściem, co bardzo mi się podoba. w pokoju znajdziemy sofę dla rodziców;-), leżaczki-bujaczki i chodzik dla maluchów, jeździki dla biegających już smyków, namiocik i sporo różnych zabawek – i tu minus: duża część jest zepsuta lub zużyta. nasza Ola wylała morze łez, bo co i rusz któraś zabawka nie wydawała dźwięków, a powinna albo brakowało jej elementów i nie dało się nią bawić. co gorsze, niektóre plastikowe zabawki były połamane albo nadłamane, co może być groźne dla dzieci. wiem, że w takim pokoju zabawki są bardzo intensywnie użytkowane przez dużą grupę dzieci, ale jednak mam nasze krakowskie doświadczenia z Mamy Cafe i wiem, że da się dbać o zabawki w publicznym miejscu. uważam, że zabawki powinny być co jakiś czas przeglądane, baterie wymieniane, a zepsute zabawki wyrzucane lub naprawiane. może warto zainwestować w większą ilość drewnianych zabawek? może mniej zabawek grających i innych interaktywnych, które dość łatwo zepsuć, a więcej takich prostych, jak np. drewniane klocki, plastikowe czy pluszowe owoce i warzywa albo inne artykuły spożywcze do zabawy w gotowanie, wieże hanoi, zabawkowa kuchenka itp. owszem, jest kilka ikeowych zabawek tego typu, ale jest w Polsce wiele firm produkujących różnorodne, ciekawe zabawki z materiałów odporniejszych na zużycie. koszt nie jest przesadnie wysoki, a zabawki dużo bardziej trwałe niż plastikowe, więc w ogólnym rozrachunku bardziej się opłaca, a i dzieciaki mają więcej zabawy:-)

LOKALIZACJA: miejscowość jest ładnie położona, do morza bliziutko, dużo wejść, całkiem przyjemny las. bez problemu można dotrzeć bez samochodu (zależało nam na tym bardzo, nie chcieliśmy dwa dni jechać przez Polskę) – pociągiem do Gdyni, a potem autobusem (gdzieś co godzinę z Gdyni, przez Władysławowo). gdyby się chciało zrobić jakąś wyprawę do okolicznych miejscowości, polecamy pekaesem:-) część autobusów jest przystosowana do przewozu wózka (trzeba go sobie co prawda wynieść, ale jest miejsce, gdzie można go postawić), część nie, ale da się zmieścić ze złożonym. we wsi poza sezonem niewiele miejsc czynnych, ale jest kilka sklepów, piekarnia, restauracja, punkt apteczny – generalnie da się kupić niemal wszystko, czego człowiek potrzebuje (polecamy szczególnie przepyszne drożdżówki z miejscowej piekarni). podejrzewam, że w sezonie nie jest tak przyjemnie, bo to dość popularna miejscowość, ale poza sezonem było bardzo miło. warto jednak zauważyć, że od przystanku autobusowego w centrum wsi jest spory kawałek (ok. 15 min.) do pensjonatu, warto być na to przygotowanym (my mieliśmy ładną pogodę, wózek dla Małej i dość poręczną walizkę).

myślę, że z czystym sercem możemy polecić Pasję jako całkiem przyjemne miejsce na nadmorskie wyprawy z maluchami. my co prawda sercem pozostajemy w innej nadbałtyckiej miejscowości, ale majówkę w Karwi będziemy na pewno bardzo mile wspominać:-)
—-
* Rzecz się działa tu, na plaży.
Usłyszałam tuż przy twarzy,
z pasją krzyczał jakiś chłopiec.
Co chciał sprzedać – łatwo dociec:
„Moja babcia chorowała,
zjadła śledzia – wyzdrowiała!”
Bo kaszubski śledź na plaży,
to coś, o czym każdy marzy!

a reszta TUTAJ

 

WSZYSTKIE ZDJĘCIA PENSJONATU POCHODZĄ ZE STRONY PENSJONATU: http://pasja.eu/ (nie robiliśmy naszych, bo te oryginalne dobrze oddają rzeczywisty wygląd:-)).