przedświąteczna gorączka trwa w najlepsze!;-) jeszcze tydzień temu cieszyłam się, że wszystko sobie ślicznie ogarnę, bo przecież mam PLAN. taaa, plan, taaa… 😀

generalne sprzątanie szło świetnie. i co, skoro znowu się zagraciło? <w tydzień??? jak to możliwe???> mam wrażenie, że do kosza na pranie ktoś podokładał mi ciuchów – przecież dopiero co robiłam chyba z 7 prań, a kosz znowu jest PEŁEN. po podłodze prawdopodobnie przebiegał psi zaprzęg, a przecież dopiero wczoraj dopucowałam ją, aż zaświeciła wewnętrznym blaskiem. blah;-)

za oknem wieje straszliwie, deszcz pada, a śnieg nawet pocztówki nie wysłał z miejsca, gdzie wyjechał na Święta. nasza choinka nadal siedzi w piwnicy, a wg wspomnianego wcześniej PLANU, już od wczoraj miała uświetniać nam wnętrze. kartki świąteczne nie chciały się same zrobić, niestety. więc w tym roku prawdopodobnie wyślemy kartki noworoczne;-)

na szczęście nie jest całkiem tragicznie:-) na pocieszenie wygraliśmy wczoraj płytkę ze słuchowiskiem od Radia Kraków:-) być może machnę jakąś notkę króciutką na jego temat, bądźcie czujni!;-)

no i pierniczki już upieczone – piekłyśmy z Babcią U. 🙂 fajno było!:-) jeszcze tylko trzeba je udekorować i zapakować w celofan:-) pierniczki

i prezenty też kupione, czekają już tylko na zapakowanie. większość zakupów też już zrobiona, zostało trochę drobiażdżków. (być może) damy radę!;-)

diaboliczne czwórki nadal się wyrzynają. dzieć, na szczęście, marudny tylko okresowo. i apetyt też tylko okresowo znika. wczoraj, zamiast apetytu, zniknął talerz makaronu z białym serem, a w sobotę – u Babci – pół kotleta mielonego z ziemniaczkami i warzywami z rosołu. nie pamiętam, czy już się chwaliłam, ale Ola je już z talerzyka – sama się upomina, żeby jedzenie było na talerzu <wcześniej talerz służył tylko do zabawy, a jedzenie na nim przeszkadzało w zabawie;-)>. uskuteczniamy też samodzielne jedzenie łyżką i widelcem i idzie coraz lepiej:-) dumniśmy z córki niesamowicie:-) <córka z nas pewnie też, bo nam też nieźle idzie;-)>

oprócz udoskonalania techniki jedzenia, Ola pracuje też nad poruszaniem. od kiedy załapała, że jeśli chce się poruszać z czymś w rączkach, to raczkowanie odpada, zaczęła chodzić na kolanach – sprawnie i szybko!:-) kolankuje sobie po pokoju i przenosi różne przedmioty z jednej strony pokoju na drugą:-)

no i – Święta, panie dziejku, Święta idą:-) gdybym nie zdążyła dodać jakiejś nowej, wyspecjalizowanej świątecznie notki, to już dziś Wam życzę zdrowych i radosnych Świąt:-)