zmienia się nasza Oleńka, zmienia się ciągle:-)

nadal jeszcze nie raczkuje, ale już coraz pewniej podtrzymuje się na rączkach i nóżkach oraz próbuje przesuwać się w takiej pozycji do przodu – na razie rekordem są dwa „kroki”, potem zwykle pada na brzuszek. wydaje się, że już już, zaraz ruszy do przodu całkiem:-) <od dłuższego czasu już się tak wydaje…>

w łóżeczku klęczy oparta o szczebelki, więc obniżyliśmy materacyk z najwyższej pozycji o jedną w dół (mamy cztery pozycje). jeszcze, na szczęście, nie umie wstawać.

chwyt pęsetowy coraz lepiej idzie, chociaż do doskonałości jeszcze daleko. niemniej – strzeżcie się małe przedmioty wielkości rodzynka! <aluzja do książki „Pierwszy rok życia dziecka”:-)>

bez problemu przekłada przedmioty z rączki do rączki – nauczyła się nawet rozwiązywać węzły;-) <w czasie wakacyjnych wojaży Dzielny Tata przywiązywał do jej wózka kocyk i parasol, Ola pracowała nad sznureczkami dość długo, ale w końcu udało się odwiązać:-)>

lubi bawić się miedniczką na pranie – wyciąga z niej włożone przez nas rzeczy. lubi też uderzać w nią jak w bębenek. zamierzamy jej kupić pierwsze instrumenty:-) btw. nie wiecie może gdzie kupić jakieś fajne, drewniane instrumenty?

lubi zabawę standardową ikeową zabawką <do znalezienia chyba w każdym miejscu publicznym z kącikiem dla dzieci>, miesiąc temu bawiło ją dotykanie koralików i potrząsanie, nie umiała ich ruszyć z miejsca, brakowało jeszcze precyzji, teraz przesuwa je po drutach jakby nigdy nic. najbardziej podoba nam się, że minę ma przy tym „no co, mamusiu, przecież to nic trudnego”:D

coraz bardziej lubi maskotki, ale prym wiodą przedmioty codziennego użytku. ostatnio śpiwór w worku i moje nowe kapcie.

lubi kiedy Dzielny Tata czyta jej książki (ostatnio na tapecie jest wiking Tappi – polecamy bardzo!).

lubi się z nami bawić, chociaż chętnie bawi się też sama. w ogóle bardzo samodzielna z niej panna:-) co prawda musimy być obecni w pokoju, bo inaczej lęk separacyjny się odzywa, ale nie jesteśmy jej przesadnie do szczęścia potrzebni;-)