upały dokuczają nam niemiłosiernie, mam nawet wrażenie, że mnie bardziej niż Oli. Mała paraduje w samym bodziaku, szczerze jej zazdroszczę. na spacery chodzimy albo wczesnym rankiem albo bardzo późnym wieczorem. w mieszkaniu pozasłaniane zasłony i rolety, pełne zaciemnienie. ufff. ledwo żyję.

z pozytywów – w tym roku po raz pierwszy puste gniazdo na naszym balkonie zajęły jaskółki oknówki:-) cieszymy się ogromnie:-) podobno jaskółki przynoszą szczęście – nam już przyniosły trochę radości samą swoją obecnością:-)

Oleńka przewraca się na boczki i brzuszek z coraz większą łatwością, próbuje pełzać, ale jeszcze dość daleko jej do sukcesu. i radosna jest, ciągle radosna i uśmiechnięta:-) wczoraj daliśmy jej kawałeczek jabłka do zabawy przy stole – przeszczęśliwa była, possała sobie i polizała jabłuszko, niestety było śliskie i wypadało z rączki:-) na razie nadal jemy słoiczkowe warzywka. w ogóle powiem Wam, że się czuję straszliwie niedouczona w kwestii rozszerzania diety – nasza pani dr uważa, że sami sobie poradzimy i nijak się nie miesza do naszych pomysłów, a ja w sumie to nie wiem skąd brać konkretne info. ile posiłków niemlecznych powinno dziecko dostawać? ile jedzonka na jeden posiłek? czy trzeba podawać kaszki i kleiki? ile? w jakiej porze dnia? na śniadanie, obiad, kolację? ech. trudne to, jak człowiek nie wie:/

 

Ola i Jash na niedzielnym spacerze:-)

 

z negatywów, jakaś paskudna wysypka wyszła Olce na szyi już ze trzy tygodnie temu. myślałam, że może potówki, ale potówki max po 2 tygodniach schodzą. takie czerwone placki z małych czerwonych punkcików. no nic, zapytamy pani dr na wizycie. raczej nie uczulenie, bo nic nowego nie wprowadzaliśmy, kosmetyki te same, proszek ten sam. zobaczymy..

a ogólnie – jest dobrze. nie mogę uwierzyć, że czas leci tak szybko, że Malutka tak nam szybko rośnie. na Dzień Dziecka kupiliśmy jej wiersze Rusinka i zaśmiewamy się do łez przy czytaniu. od cioci K. dostaliśmy kołysanki Turnaua i Umer i teraz słuchamy sobie przy kąpieli i na dobranoc. bardzo nam się podobają, mam nadzieję, że kiedyś Ola polubi je co najmniej tak jak my;-) książki już całkiem nie mieszczą się na jej półce, mnóstwo ich mamy:-) a będzie jeszcze więcej:-) na razie głównie klasyczne: Tuwim, Brzechwa, wierszyki i baśnie dla dzieci, stopniowo będę chciała kupować i „zamawiać” u rodziny także te nowe, ciekawe, od niedawna na rynku:-)

 

„Hej, Ty!”:-)

pozdrawiam Was serdecznie i życzę przyjemnego dnia:-)