od kiedy Ola śpi już w „dorosłym” łóżeczku, a nie w kołysce dla maluchów to zwariowała na punkcie odwracania się z pleców na boczek:-) jeszcze nie tak dawno robiła to rzadko, nie dawała się zmotywować, a teraz przychodzi jej to tak naturalnie jak oddychanie. na początku nauczyła się jak podeprzeć się nóżkami o szczebelki łóżeczka, potem bardzo szybko nauczyła się robić „kółeczka” w łóżeczku – z plecków na boczek, wygiąć się, oprzeć o szczebelki i przesunąć nóżki o 45 stopni, potem na plecki i ponowić akcję aż zrobi się pełne kółeczko:D tak się rozćwiczyła, że już bez problemu odwraca się na boczek i bez łóżeczka – niestety na razie tylko na jedną stronę. ale jeszcze nie panikujemy, wiele czynności zaczyna od tej strony, a potem stopniowo zaczyna też ćwiczyć drugą.

nadal gada jak najęta, coraz więcej:-) jeszcze niedawno martwiłam się, że właściwie nie chce wydawać żadnych odgłosów, a teraz marudzi, gada, rechocze.. pięknie:-)

a tymczasem powoli rozszerzamy naszą strefę wpływów;-) tzn. wczoraj odbyłyśmy z Olką pierwszą podróż autobusem. ciężko było – miejsca mało, tłum ludzi, niewygodnie, ale dałyśmy radę. niestety w drodze powrotnej Ola uznała, że pan kierowca za wolno jedzie i próbowała okrzykami zmotywować go do wyższej prędkości. na szczęście w końcu uwierzyła, że jedzie tak szybko jak może i dała się uspokoić;-)

dziś trzecie podejście do drugiej dawki szczepień – za pierwszym razem miała dziwne kupki, być może po szczepieniu na rota, za drugim razem katar. zobaczymy co będzie dziś..

a poza tym niestety nie do końca ogarniam. mam nadzieję, że to obniżenie nastroju to jakaś zapowiedź powracającego okresu, bo czuję się parszywie.

dobrze będzie. ale jest parszywie. damy radę!