i po wizycie u pani dr.

Grośko nadal walczy o swoją prywatność i nie pozwala oglądać sobie „podwozia”, ale serducho ładnie daje:-) i pani dr powiedziała, że Dzielny Mąż to „fajny chłopak” jest i że fajnie, że tak się stara i jest na każdym badaniu:-) (ale nie mówiłam tego Dzielnemu Mężowi, więc ćśśś, niech to będzie nasza tajemnica;-))

ze strony fizjologicznej mam jakieś delikatne, dziwne upławy, pani dr mówi, że może być lekka infekcja bakteryjna, dostałam dowcipną tabletkę, coby spróbować to ubić.

ból brzucha jej zdaniem stricte wysiłkowy po spacerku. mam chodzić wolniutko jak mały ślimak i ładnie oddychać, żeby Grośkowi nie brakowało tlenu. mam się nie martwić (jak zwykle;-)).

dostałam spis iluśtam dziwnych badań krwi, które mam zrobić po 25. tygodniu. w tym cudowną glukozę 75…

i przedwczoraj złapał mnie pierwszy skurcz kopytka w nocy, bosko!:D

wpadliśmy przelotem do mojej mamy, były u niej dwie moje koleżanki, uśmialiśmy się wszyscy jak na kabarecie:D

i lepiej mi, spokojniej. ufff, huśtawka trwa:-) raz ryczę, że się boję, raz się śmieję, że jest pięknie:-) damy radę, damy radę.

znajomości internetowe z innymi mamusiami delikatnie się rozwijają. bardzo chciałabym spróbować pospotykać się offline. brakuje mi trochę ludzi tak o, do pogadania na żywo, wyjścia na kawę, itp. oczywiście, mam znajomych i przyjaciół, ale czasem człowiek chciałby po prostu pozawracać głowę innej mamie i pogadać trochę, dowiedzieć się, ot, pobyć z kimś, kto ma podobne problemy i radości..

jest dobrze!:-) (a Dzielny Mąż – dzięki informacji przekazanej od Mężowej Babci – upolował mi dziś pyyyyysznych pierożków do odgrzania! z twarożkiem i malinami!:-))