marudzę.

byłam wczoraj na targach Mother & Baby w Krakowie – i w sumie fajnie, bo pomęczyliśmy pana od fotelików, żeby nam popokazywał różne rzeczy;-) pozbierałam trochę uloteczek i zrobiliśmy sobie uroczy spacerek.

jak mnie po tym spacerku zaczęło lekko pobolewać dołem brzucha, tak nadal lekko pobolewa, z przerwami na szczęście. idę dziś do mojej pani dr (ale wyjątkowo nie „wizyta-paniczna” tylko planowa, żeby nie było!;-)) i się jej poskarżę.

żesz choinka, jak się już ucieszę, że się dobrze czuję, to zawsze coś się wykrzaczy:/