przebijam się przez gąszcz for internetowych – i muszę przyznać, że wyścig zbrojeń do mnie też nie przemawia. za to dzięki safari forowemu dowiedziałam się, że rzut beretem ode mnie są cykliczne spotkania mam i ciężarówek, na które bardzo chętnie się wybiorę:-)

i warsztaty chustonoszenia wraz z wypożyczalnią:-) już się cieszę:-)

dziś wieczorem do endokrynologa. uff. zestresowanam. ale nie bardzo;-)

naprawdę chciałabym już poczuć jakieś „pewne” ruchy malucha, a nie tylko „czy to był jakiś skurcz? a może źle usiadłam? burczało mi w brzuchu?”, jakoś tak pewniej i konkretniej bym się czuła. a tak schizuję i się zastanawiam czy wszystko ok. niby wiem, że w związku z wagą to wszystko trwa dłużej niż normalnie, ale mimo to.. ech.

wczoraj zaserwowalam sobie information overload i dziś muszę trochę przystopować, bo zwariuję:D

a mimo to powoli myślę, co z położną i szpitalem. i panikuję trochę (jak zwykle;-)), bo jest sporo możliwości w Krakowie, a ja za Chiny nie umiem się zdecydować:/ tematy na forach mają po kilkadziesiąt stron, nie ma szans się przez to przebić i nie oszaleć. wszędzie jest trochę dobrze, trochę źle.

idę odpocząć. może poczytam książkę, która – dla odmiany – nie jest poradnikiem dla przyszłej mamy.. 😀 (no dobra, kupiłam ostatnio 6 nowych książek w taniej książce – trylogia Robin Hobb o Żywostatkach – faaaajne!:-) więc chwilowo poradniki, chwała Panu, poszły w odstawkę:D)

miłego dnia Wam:-)