jak nie urok to…

byliśmy przedwczoraj na USG połówkowym, pani Groszka obfociła, ale że Grosiu nie ma fejsika, to sobie nie wrzuci;-) wszystko w normie, łożysko nieco obniżone, ale bez paniki, szyjka nieco skrócona, ale bez paniki. fajnie fajnie.

z kolei wczoraj rano zrobiłam sobie badania moczu, morfologię – i coś mnie tknęło, żeby zrobić badania tarczycowe też (chociaż do tej pory wyniki miałam zawsze śpiewające). no i bum. nasza pani dr kazała szybko, truchcikiem do endokrynologa, bo wyszły niefajnie. grrr. no ale przynajmniej luteinie mogłam pomachać rączką na do widzenia. zamierzam spuścić w wc pozostałe pół otwartego opakowania, śmiejąc się diabolicznie.

Grośko jest stworzeniem nieśmiałym albo może pewnym swojego prawa do prywatności – w każdym razie płci nie znamy:-) obdywie panie dr (ta z USG i nasza) obstawiałyby raczej dziewczynkę, ale ręki sobie nie odetną, bo potwierdzenia nie widziały dokładnie. Grośko zasłoniło się pępowiną i ścisnęło nóżki, żeby go żadna baba nie podglądała:D

o, właśnie – i zamówiłam sobie poduchę w kształcie C („C is for cookie, that’s good enough for me, C is for cookie…” się mi zanuciło:D) dla ciężarnych. biorąc pod uwagę jak maltretuję kołdrę bądź kocyk zwijając ją między kolanami i jak się wiercę w nocy, widzę w niej swoje wybawienie. mam nadzieję, że istotnie przyjdzie na dniach. bo się wkurzę!;-)

btw. drogie Ciężarówki bądź Mamusie, mam do Was dwa pytanka:-) pierwsze – chodziłyście na zajęcia szkoły rodzenia? od kiedy warto? drugie – znacie jakieś fajne fora mamino-dziecięce? chętnie bym się poudzielała społecznie i popoznawała nowych ludzi:-)

no, to ja idę sobie pomarudzić. martwię się tym endokrynologiem:/ (i setką innych niepotrzebnych rzeczy, ale endokrynolog ma urok nowości, więc skupiam się na nim;-))