pozazdrościłam innym mamom i przyszłym mamom blogów pełnych wspomnień – i oto piszę:-)

jak to z nami było:

27. kwietnia zrobiłam test ciążowy – i nagle trwająca od kilku tygodni totalna awersja do kawy i alkoholu, ciągłe zmęczenie i obolały biust nabrały sensu. świat stanął na głowie!:-)

z jednej strony ulga – bo się udało. z drugiej strony obawa – czy wszystko będzie ok? czy to na pewno ciąża? na wizytę do mojej lekarki mogłam umówić się dopiero po długim weekendzie.

i był. malutki, 7mm, ok. 6-tygodniowy Groszek.

 

dziś Groszek jest już znacząco większy i na razie wszystko idzie w miarę ok.

a my przeżywamy to nasze rodzicielstwo – z maleństwem inside. i nadziwić się nie możemy jak nam ono rośnie, jak mu szybko bije serce, jak mi nagle dziwnie smakują różne rzeczy, jakie to cudowne – że ten nasz mały człowiek już ma wszystko zaprogramowane, że jego komórki już wiedzą czy jest dziewczynką czy chłopcem, czy będzie wysoki, niski, z blond włosami, czy może z ciemnymi, czy oczy będą niebieskie, jak nasze, czy może zupełnie inne..

i tylko mamy nadzieję, że wszystko będzie dobrze i że będzie nam dane go poznać.