czasem tak po prostu jest smutno.
z jakże konkretnych powodów.
i to nic, że zawsze z czołem podniesionym naprzeciw. to nic.
ech, własne miejsce. swój kawałek podłogi.
trochę ciszy. wytchnienia.
spokoju.
jakże prorocze były tamte słowa
zapisane na kawałku papieru dawno temu.
spokoju mi trzeba. jak powietrza.