tracąc status studenta przekonałam się ile zachodu z tym wszystkim. że ubezpieczenie, że praca, że milion rzeczy, które trzeba załatwić w ZUSie, w US, itp. ufff.

pierwsza w życiu umowa o pracę podpisana. niedużo godzin, niedużo pieniędzy, ale zawsze coś. pierwsze w życiu papiery o nadanie NIPu wypełnione. pierwsza w życiu obawa, że trzeba będzie podatek, że to, że tamto…
kiedyś trzeba wydorośleć:-)

dłubię w pracy licencjackiej, wg wytycznych promotora. dłubię w szablonie dla Magdy, dla relaksu niejako. czytam czytam czytam. podjadam tabletki z magnezem, żeby nie usypiać na siedząco. uśmiecham się. dużo się uśmiecham. jak dziwnie, jak dziwnie. i dobrze!:-)

a za oknami piękna, złota, polska jesień:-) i spacer zapiera dech w piersiach…