hmm, 12 będzie w kwietniu… 13 w maju, 14 w czerwcu, 15 w lipcu, 16 w sierpniu…
tak, 17 miesięcy!:-) razem razem:-) ooooo, jak fajnie:-) coraz fajniej nawet:-)

czas tak szybko biegnie. wciąż rośnie liczba rzeczy, których nie zdążyłam zrobić, o których zapomniałam.

tak to dobrze, że jednak rzeka, choć nie ta sama, czasem bywa podobna i dostaje się dodatkowe minuty <prawie jak u operatora komórkowego;-)>, w których można powiedzieć te rzeczy, czy zrobić inne. że czasem historia robi kółko i w swojej łaskawości pozwala nam stanąć w sytuacji zbliżonej, as much as possible, do tamtej minionej.

dobrze jest!