a kiedy do powiedzenia
nic w myślach
zamęt i blues więc może
zamilknąć – zwyczajnie
może znaleźć kawałek
podłogi –
z niekoniecznie starym
dywanem i łóżkiem
które nie skrzypi
i nie grozi gangreną zardzewiałych
sprężyn na których chciałabym
odbić się w przestrzeń ponad
sobą którą nie jestem
a może lepiej drzewa
i ławkę i park – jak w piosence
i tylko wiosna nie jesień
i żaden liść nie spada
nie wiem
odmieniany zaimek
osobowy jak modlitwa
– zmiłuj się nade mną