mrau, pierwsze komparatystyczne zajęcia już za mną:-)

i cudnie jest, cudnie nadzwyczaj:D

i nie odstrasza mnie bieganie za setką różnych załatwień, powtórki kolejkowe z PRL-u w różnych niezbędnych-do-życia miejscach ani kosmiczne zmęczenie po powrocie do domu:-) ani nawet liczba lektur na spisie;-)

grupę, ba, rok mam naprawdę świetny:-) już zdążyłam bardzo polubić tych ludzi:-) i cieszę się bardzo, że tu jestem:-)
i cóż z tego, że jutro pobudka o 5 żeby jakoś zdążyć kupić bilet przed zajęciami;D

warto, naprawdę:-)