powolutku, kroczek za kroczkiem, wracam do właściwego poziomu pasiastości ogólnej.

czy wiesz
że łzy się śmieją kiedy są za duże

przeczytane książki. książki do przeczytania. rozmowy. dużo rozmów.

powrót do Twardowskiego. czasem naprawdę bardzo potrzeba mi tej prostoty, prawdy i jasności.

a czasem trzeba mi też po prostu spokojnie pomyśleć o wielu rzeczach.

nie, idealnie nie jest. zasmutkowanie jeszcze tkwi tam we mnie. i jest jeszcze kilka ziarenek piasku w bucie.
ale – jakby nie było – kiedyś przecież wstanę.

Not the Laestrygones, not the Cyclopes,
nor yet the fierce Poseidon, shall you meet,
unless you carry them within your soul, ?
unless your soul should raise them to confront you.
*

to wszystko, czego się boję – jest we mnie. zatem to ode mnie zależy..

Co będzie dalej? – nie wiem. Tylko kalendarze
wiedzą(…).
Może będzie dobrze


*”Ani Lajstrygonów, ani Cyklopów,
ani okrutnego Posejdona nie spotkasz,
jeżeli ich nie niesiesz w swojej duszy,
jeśli własna twa dusza nie wznieci ich przed tobą.”
– Konstantinos Kawafis, tłum. Zygmunt Kubiak