dzieciak ze mnie.
kolekcjonuję uczucia dokładnie tak, jak kolekcjonuję bibeloty.

mama ciągle powtarza, żebym spakowała do pudła te wszystkie porcelanowe słoniki, muszelki, kamyczki, figurki, maskotki i pamiątki wszelakie. żebym wydoroślała.

a dla mnie każda z tych rzeczy ma niepowtarzalną wartość, zaklęty w sobie kawałeczek czasu. każda ma swoją historię i swoje miejsce w moim życiu.

chciałabym móc znów naprawdę być trzyletnim tylytkiem. i nie musieć „rozumieć i tłumaczyć sobie”.
i żeby świat znów był czarno-biały. i żeby ludzi można było po prostu kochać.

i żeby największym powodem do strachu był tylko tamten lew, który czaił się na krześle, kiedy kładłam się spać dawno temu.

i żeby…

Boże, dlaczego to takie trudne i takie cholernie bolesne?
Bogu nie stawia się pytań dlaczego