głęboki oddech i już nieco lepiej.

no dobrze – głęboki oddech i przepłakana noc. ale lepiej. zdecydowanie. już nie dół, a po prostu płaskoniż.

wiele rzeczy stanęło pod znakiem zapytania. stoją sobie teraz, biedne, i zerkają lękliwie do góry, czy ten znak jest aby dobrze przymocowany i czy nie spadnie na nie znienacka. ale przecież to wszystko musi się w końcu jakoś wyklarować, rozjaśnić. no musi i już. i to niekoniecznie poprzez zmiażdżenie znakiem zapytania;-)

…że jesteś mi potrzebny jak głęboki oddech…

nie, nie, nie.
nie chcę, nie chcę, nie chcę.
bez powietrza można żyć.

najważniejsze to skompletować siebie, tworzyć całość – as much as possible.

Julia, ale już nie taka.

dam sobie radę.